niedziela, 9 sierpnia 2015

116. Relacja urlopowa

Jak co roku zrobiłam sobie przerwę od komputera, kiedyś nazywaną wakacjami, dzisiaj już smutniej - urlopem. Tegoroczny Woodstock poprzedzał Baltikon, więc tournee po kraju mi się odrobinę wydłużyło. Zacznijmy od konwentu.

Ostatnio w Trójmieście byłam chyba za dzieciaka. Smartfon z gpsem wiele razy ratował nam tyłek - ani ja, ani Ilona z Chatolandii nie miałyśmy pojęcia, jak poruszać się po mieście. W kioskach były dostępne miliony biletów - aż dziw, że nie było wersji dla kobiet ciężarnych i ludzi z niebieskimi swetrami. Hotel był w Gdańsku, konwent w Sopocie, więc jakoś trzeba było sobie dać radę. Czasami naszego kolegę Adriana ponosiła odwaga i zaczynał być naszym przewodnikiem.


Ilona która przyjechała mając sandały jako jedyne obuwie była bardzo smutna, ale Adrian już ją kiedyś wywiózł do Głuszyna, więc czym jest parę nadmiarowych kilometrów spaceru! No czymże to jest wobec wszechświata!

A sam konwent był bardzo fajny. Po beznadziejnym Porytkonie boję się, że przychodząc na swoje warsztaty w sali nie będzie kartek, ołówków, helperów, tylko halucynacje z niedożywienia. Tutaj przed każdymi zajęciami ktoś do mnie podchodził i pytał się, czy czegoś mi nie brakuje, coś pięknego. Z moich paneli jestem zadowolona, aczkolwiek ten o byciu znanym w internecie został niestety zorganizowany w main roomie. Wyobraźcie sobie scenę, mikrofony, w oddali zdystansowani ludzie którzy w myślach powtarzają jedynie 'entertain us!', a ja lubię jak jest interakcja i dużo pytań. :< Do panelu o byciu freelancerem byłyśmy przygotowane tak samo, a wyszło lepiej - przebywanie w mniejszej, kameralnej sali zmniejszyło dystans między nami a uczestnikami i udało się sympatycznie porozmawiać.

A potem nadszedł czas ma kolejną 7-godzinną podróż i Woodstock. W tym roku do obozu zaprosił mnie jeden z czytelników, którego pięknie pozdrawiam, bo to był najbardziej ogarnięty obóz w jakim mieszkałam! Zaliczyłam parę koncertów, w tym Dream Theater, na których w przeszłości płaciłam po 150 zł za bilet, a teraz grali za darmo, yeah.: P Nie złapałam w tym roku żadnej mononukleozy, więc nuda, poza kilkoma fajniejszymi epizodami.


Powrót do domu - kolejne 9h w bydłowozie. Woohoo przygoda!


W pociągu dowiedziałam się, że da się przewiązać hamak pomiędzy półkami na bagaże, bardzo porządny lifehack!

***

Gdyby ktoś się zastanawiał nad moją wyjątkowo skromną działalnością w sieci - parę dni temu przeprowadziłam się do Krakowa i do dzisiaj ogarniam chaos z tym związany. Do chaosu zalicza się m.in. martwy twardy dysk. : P Ale powoli wychodzę na prostą i lada chwila zrobię coś tak niebywałego jak wypuszczenie nowych wzorów koszulek do sklepu.

piątek, 24 kwietnia 2015

115. Empatia


Mnie na Pyrkonie nie spotkacie, ale myślę, że już niedługo zacznę zapowiadać na jakich konwentach się pojawię. A Woodstock rozumie się sam przez się. ; )

***

Podczas przeglądania sieci trafiam czasami na wybitne artykuły z przesłaniem, które każdy powinien znać. W dzisiejszym odcinku postanowiłam zobrazować wam skutki religijnej homeopatii w postaci wody święconej:


(Artykuł można przeczytać tutaj: http://n-klawa.org/straszliwe-skutki-%C5%9Bwi%C4%99cenia-wody )

sobota, 28 marca 2015

114. Ciemne strony crowdfundingu



Nie wiem, dlaczego kiedyś śmiałam się z kolegi, który bardzo chciał być bezrobotny, ale mu nie wychodziło i cierpiał.

A jeśli chcecie poznęcać się nad nami, to cała akcja znajduje się pod tym linkiem: https://wspieram.to/korpotale - ale zostały już tylko 2 dni!