sobota, 16 stycznia 2016

120. Zaległości

Trochę zaniedbuję bloga jako takiego, a przecież tworzę nowe treści - tylko publikuję je na fejsie. Postanowiłam więc uzupełnić tę lukę, bo w końcu jak to w Biblii było napisane, na początku był blog.

Seria "Z pamiętnika freelancera":





Rysunek z wczoraj:



wtorek, 20 października 2015

119. Rolnik


Zbyt często widzę tytuł tego programu bez polskich fontów, żeby tego nie narysować.

***

A wiecie z czym wystartowaliśmyy? A z przedsprzedażą kalendarza Kartki z Datami! http://allegro.pl/ShowItem2.php?item=5741815440




W tym roku postaraliśmy się trochę bardziej, żeby treść była ciekawsza i upchnęliśmy do środka psychotest i porady życiowe. Oczywiście po naszej trójce możecie się spodziewać jedynie rozsądnych tematów. : P W Krakowie można będzie odbierać osobiście.

***

Mogę się już chyba poczuć prawdziwą blogerką, bo dostałam niedawno dary losu! I to takie 'po fachu', bo jest to książka autorstwa zagranicznego twórcy webkomiksowego, który jest związany z naukami ścisłymi - Randalla Munroe, "What if? a co gdyby". Komiksy xkcd pewnie już się wam obiły o oczy, bo te kreskoludki są całkiem charakterystyczne.


Tak się składa, że ofiarowaną książkę posiadałam już wcześniej, tylko w wersji angielskiej - dostałam ją na urodziny od przyjaciół, no bo kto się nie jarał tą serią z głupimi pytaniami i mądrymi odpowiedziami? W Polsce powstał nawet blog z nieoficjalnymi tłumaczeniami tych tekstów, zanim była jakakolwiek mowa o książce. W każdym razie po raz pierwszy mam dwie wersje językowe tej samej książki i pozwólcie mi sobie je trochę porównać:


Polskie wydanie ma ładniejszy papier, większy format i nie posiada tej ściąganej okładki, która trochę mnie irytuje szczerze mówiąc.


Gdybyście nie wierzyli, że wersję oryginalną dostałam na urodziny, w środku znalazłam kartkę z życzeniami, na której narysowano mi Korwina w węglu.


O, i takie porównanie tych samych stron.

Wersji angielskiej nie przeczytałam do końca, bo jednak nie idzie mi to tak swobodnie, natomiast polską wersję połknęłam w jakieś dwa dni. Po prostu wyciągałam ją sobie do snu i jakoś tak mi się podle szybko skończyła - no ale kto nie chciałby wiedzieć, kiedy umarłby człowiek wznoszący się do góry z prędkością 30 cm na sekundę? Albo co by się działo, gdyby promień Ziemi zwiększał się o centymetr na sekundę? Na dodatek każdy tekst jest ilustrowany kreskoludkami i zabawnymi scenkami. Spokojnie możecie ten tytuł ofiarować już 12-latkowi, bo treść jest naprawdę przystępna, a jednocześnie nieinfantylna. Możecie wiedzieć o czym mówię, jeśli kiedykolwiek kupiliście Focusa - duże fotki, durne artykuły pisane jak dla idiotów, otoczka 'wow much science'. Zdaję sobie sprawę, że tworzenie treści popularnonaukowej, która byłaby jednocześnie przystępna jak i wartościowa jest sprawą ciężką do wyważenia, dlatego tym bardziej lubię "What if" i na pewno ją wszystkim gorąco polecam.

czwartek, 8 października 2015