poniedziałek, 16 maja 2016

122. Eurowizja


I parę słów ode mnie. Dawno sobie z wami nie rozmawiałam, a mnie naszło. : ) Jestem już w tym wieku, w którym wkurza mnie muzyczny snobizm. Oczywiście i ja byłam kiedyś mroczną nastolatką, która kłóciła się po forach, że Nightwish jest dużo bardziej tru niż Evanescence, ale od tego czasu minęło parę lat i nieszczególnie mnie już obchodzi czego ludzie słuchają dla przyjemności.

Lubię Eurowizję. Moim ulubionym gatunkiem muzycznym jest progrock, ale lubię Eurowizję. Podoba mi się rywalizacja między krajami na płaszczyźnie kulturowej, lubię prezentowany często bałkański folk albo turecki rock (który już niestety nie występuje, bo Turcja odpuściła sobie udział w konkursie). Mój problem polega na tym, że przyznaję się do tego, zamiast mówić, że obejrzałam ją sobie "dla beki", albo "akurat leciało i nie wyłączyłem". Drogi kolego, nie musiałbyś się kryć za takimi wymówkami, gdybyś przestał udawać mesjasza ambitnej rozrywki. ; ) Większość z nas słucha muzyki w jakimś stopniu komercyjnej, ale dopiero muzyka komercyjna pojawiająca się na Eurowizji staje się przeklętym gównem, do którego wstyd przyznać się przed znajomymi. Kompletnie nie rozumiem idei wstydu za upodobaną sobie część popkultury. Ja uwielbiam np. Pacific Rim, w którym wielkie roboty i wielkie potwory napierdalają się kawałkami miasta - i co? I to ma już lepszy PR i jest bardziej cool, więc tu wyjątkowo nikt nie będzie się ze mnie nabijał. No ale prędzej czy później wdepnę na kolejną minę.

Zresztą to jest tylko część większego problemu. Jesz coś innego niż ja? Wolisz inny system operacyjny? Oglądasz polskie seriale obyczajowe? Borze sosnowy, jaki przegryw, biegnę go nawrócić, bo jeszcze będzie szczęśliwy w inny sposób niż ja. Gdzieś po drodze zrodziła się horda śmieszków-mesjaszy.

Oczywiście nie traktuję Eurowizji śmiertelnie poważnie. Nawet sami organizatorzy pokazali wyborny dystans do eurowizyjnego kiczu - nikt nie próbuje nam wmówić, że to jest coś więcej niż fajna zabawa odbywająca się raz do roku. Miliony z nas i tak będą ją oglądać, więc dajmy sobie do tego prawo i przestańmy się wywyższać, bo zamiast piosenek wybraliśmy nowy odcinek serialu i czujemy się bardziej tru.

sobota, 16 stycznia 2016

120. Zaległości

Trochę zaniedbuję bloga jako takiego, a przecież tworzę nowe treści - tylko publikuję je na fejsie. Postanowiłam więc uzupełnić tę lukę, bo w końcu jak to w Biblii było napisane, na początku był blog.

Seria "Z pamiętnika freelancera":





Rysunek z wczoraj: