środa, 11 grudnia 2013

95. Podsumowanie konkursu

Prac nadeszło raczej niewiele, ale jeśli już coś wysłaliście, to miałam z tego wielką uciechę. Sama nie dałam sobie rady z wyborem zwycięzców, dlatego przy każdej pracy konsultowałam się z Kucem i Kretem. Mam też dobrą wiadomość - koszulka.tv podarowali nam 3 voucher!

Jeszcze słówko od Kuca:

"Kiedy kilka miesięcy temu jechałem z Kretem pociągiem próbując mu wmówić, że picie wódki z obciętych puszek po piwie będzie świetną przygodą, nie sadziłem, że staniemy się bohaterami tylu eposów pełnych scen batalistycznych. Jestem z Was dumny i - jakkolwiek lubię Kreta w całym jego skrajnym przeciwieństwie do mnie - to gdybyśmy mieli stanąć jako przeciwni bohaterowie w jakiejś powieści, to nawet Wajda nie zobrazowałby tego lepiej niż Wy. Niech procesy historycznoliterackie będą z Wami."

Kret mówi, że nic mu się nie chce pisać i was wszystkich nienawidzi.

Szczęśliwych zwycięzców proszę o kontakt mailowy ze mną, a teraz przejdźmy do prezentacji ich prac:

Wrathu (http://taksiedziejegdytakjest.blogspot.com/)


Synchronia i diachronia zdążyły stać się już inside jokiem na filologii.

***
Kolejna zwycięska praca to opowiadanie z ilustracjami:

SPOTKANIE KRETA I KUCA lub
PRZED WYRUSZENIEM W DROGĘ NALEŻY ZEBRAĆ DRUŻYNĘ




Masz moje Duchzwierzę – powiedział twardo niczym jajko Kuc. Nie doszedł bowiem do dwustu fanów w kościele Licoksięgi owijając w bawełnę. Znał swoją wartość i wynosiła ona mniej więcej sześć złotych miesięcznie wśród reklamodawców, zatem odebranie jego prywatnego duchzwierza lamusowi powinno być stosunkowo proste.

- O nie kolego, to ty masz moje – zaskoczył go Kret. Znajdująca się za nim emanancja kreciego Duchzwierza w postaci Twilight Sparkle głośno zachrapała chrapami czy co tam pastelokonie robią. Kret bowiem również był twardy, jednak z nieco innych powodów. Studiował coś inżynierskiego co czyniło go półbogiem i to zarówno w oczach jego, jak i jego mamy. Do tego dzięki kontu na Pytajniku był pytany co najmniej sześć razy dziennie i – statystycznie - tylko cztery z tych zapytań dotyczyły Sali w Inżynierskim Budynku.

- Wygląda zatem że osiągnęliśmy impas – stwierdził Kuc. Był on bowiem humanistą, co pozwala znać takie słowa jak „impas”, „ascetyzm”, czy „to będzie czypięćdziesiąt”. Znaczyło to jednocześnie że byli swoimi naturalnymi przeciwnikami, humaniści bowiem posiadali kobiety, matematyczni zaś – pieniądze. Ich internetowe strony również się mijały, tak aby jedna prawdziwa strona mogła szydzić z drugiej prawdziwej strony, przewracającej w tym czasie strony od książki.





W powietrzu krystalizowała się wrogość.

- Wypierdalaj – podsumował Kret, trochę z powodu niepewności co znaczy impas, a trochę dlatego że ten długowłosy, przetłuszczony koleś z dziwnym nieczytelnym metalowym napisem na koszulce i przetłuszczonymi włosami zaczynał go wkurwiać.

W odpowiedzi Kuc strzelił palcami. Za Kucem zmaterializowało się Duchzwierzę, czarny jak smoła kret z wkurwionym wzrokiem. Powietrze zaczęło iskrzyć, a sam Kuc został otoczony dziwną połyskującą aurą, która podniosła jego urodę o co najmniej cztery punkty, a dla fanek Zmierzchu to nawet pięć.

- Będzie wpierdol, duszpasterzu – oznajmił, widocznie świadom wpływów Kreta na Pytajniku. Krecik zacisnął pięści. W odpowiedzi na co pięści zacisnął Kret.




- Skoro tak – powiedział nieoczekiwanie,rozluźniając pięści i rozpinając tradycyjny atrybut informatyków – flanelową koszulę w kratę. Klata błysnęła niczym tysiąc słońc, a wokół pojawił się purpurowy dym. Gdy rozwiał się, uważne oko mogło dostrzec, że ten pokaz mocy usunął kratę z koszuli. Twilight Sparkle za jego plecami uśmiechnęła się obłąkańczo. Zbliżała się walka, mająca zdeterminować już nie tyle czyje Duchzwierzę jest czyje, co kto jest dominującym samcem Alfa, a kto Skodą Octavia.

Oboje nie dostrzegli że na terenie na którym byli rozmieszczone były kamery.

- Popcornu? – zapytała uprzejmie rudowłosa dziewczyna. Poza rudymi włosami jej dominującą cechą był brak wzrostu, pewna pusta przestrzeń którą ludzie automatycznie przyjmowali za miejsce do którego należy mówić, tak jak normalnie mówią do cycków. W tym przypadku mówili niżej niż przeciętne cycki i to wciąż nie było to.

- Dziękuję, nie odmówię – zazgrzytało dziwne stworzenie rozlane na kanapie, składające się z głodu i rozlazłości. – Interesująca walka, nieprawdaż?

- W rzeczy samej – zgodził się uprzejmie mężczyzna w ciemnych okularach. – Ale brakuje mi tu światła. Jak można zobaczyć moją fajność bez niego?

- Ja nie dostrzegam różnicy – dociął Sarkastyk, ostatnia osoba w pokoju. – A teraz przestańcie gadać, Kucyk właśnie wepchnął mu krzesło w przełyk.

- Mi by się nie chciało – skomentowała Rozlazłość. – W ogóle mi się nie chce. Ale ja was założyłam, ja już nie muszę chcieć. Ja już muszę tu tylko być, aby ktoś w ogóle o was słyszał.

Zarówno Sarkastyk jak i Zbyt Fajny przełknęli tę obrazę w milczeniu. Po chwili ciszy, a przynajmniej niezbyt głośnego przeżuwania popcornu Rudowłosa stwierdziła:

- Co jak co, ale pomysł na nabór miałam niezły, przyznajcie. Takie to… rzymskie. Dwóch wchodzi, jeden wychodzi. I to on będzie naszym współpracownikiem, będzie łączył i dzielił webkomiksy. A wrobienie ich obu że będę na ASP aby omówić wstęp do naszej grupy, sama nie wierzę jak jestem mądra.

- Pewnym problemem będzie fakt że obaj to niezłe lamusy. Z piachu bata nie ukręcisz. Ale każda partia potrzebuje swojego Wałęsy, c’nie?

- Sarkastyku, nikt nie zaczynał na naszym poziomie – odrzekł Zbyt Fajny – A potrzebujemy świeżej krwii w drużynie. Uważam że…

- Krwi obaj mają sporo, widzę – przerwała mu Rozlazłość – Patrzcie jak bije go ręką, którą mu wyrwał.

Wszyscy pochylili się w przód, aby znaleźć się jak najbliżej monitora.

KONIEC

***

Trzecia i ostatnia nagrodzona praca jest pisana wierszem.


O Kucu i Krecie sprawa


Kuc filolog? Że co? Kto to taki?
Tłumaczę. Jego życiem gruz rządzi,
Przez co nie lubią go mięczaki.
On chyba najlepiej ciebie osądzi,
Szczególnie, jeśli jesteś za genderem.
Czy gnieciesz jaja w ciasnych spodniach.
Dla niego jesteś po prostu zerem,
Bo różowy to u faceta zwykły obciach. 

Co do Kreta, trudna sprawa,
Zwierze dość to nietypowe.
Dla niego java to super zabawa,
Robi sobie długie nocki projektowe.
Chyba nikt nie wie jak wygląda
(Poza Revv, ale ona się nie liczy).
Kiedy pracuje, spokoju żąda.
Kuc filolog na nim dowcip ćwiczy.

Naszych bohaterów już znamy,
Chociaż rzekłam tylko słów kilka.
Czas na to, na co wszyscy czekamy.
Walka! Jeszcze tylko mała chwilka. 
Kuceł tylko wypije trzeciego Portera,
A Kret zakończy wszystkie zadania.
Ależ napięcie! Kuc pożera burgera.
A Kret ma dość tego czekania.

W końcu! Chwalebna to chwila,
Publika wstrzymała oddechy...
Wydaje się, że rywali dzieli mila.
Ale jeden skok i będą latać bebechy!
Wtedy Kuc siada, wszyscy zdziwieni.
"Głowa mnie boli i nie mam dziś weny."
A Kret się wkurzył i się czerwieni.
"Teraz zachciało ci się migreny!" 

A morał z tego jeden wynika
Nie bierz sobie za rywala Kucyka.

Wiersz popełniła Lama  



***

WYRÓŻNIENIA


Sylcia:


Adam:

Dnia pewnego listopadowego, o Słońca wschodzie,

Kret z Kucem na grzyby się wybrali, przy pięknej pogodzie.


Do lasu polskiego podhalskiego, daleko w głąb dziczy wchodząc,

na polanę runem okrytą, nikogo nie nachodząc.


I zaczęli swe igrzyska, kto więcej nazbiera grzybni,

szukając we mchu i trawie, strasznie sobie zbrzydli.


Nie mogli znaleźć żadnego, nawet muchomora,

czyżby to miejsce kiedyś nawiedziła, jakaś grzybowa zmora?


A Kret nagle krzyczy, „O! Nazbierałeś grzybów tobołek!”,

Kuc w zdziwieniu osłupiał, bo kosz ma pusty jak cygański worek.


„Co pleciesz, ślepy debilu?”, pyta się kamrata,

a Kret odpowiada ze śmiechem „ zdejmij skarpetę, a ujrzysz pleśniaka.”


Kuc od stóp do włosów czerwony, ze złości niepojętej,

wziął nóż babciny kuchenny, i przebił Kretowi piętę.


Rana nie była głęboka, zaledwie małe draśnięcie,

lecz Kucowi wróciło, dawne rywalizacji pojęcie.


Kret się szkarłatem zalał, i runął na oprawcę swego,

przeturlali się po ziemi kawałek, nie widząc pnia powalonego.


Gdy się później ocknęli, był już dnia następnego poranek,

zjedli kanapki rosą popijając, a obok stał baranek.


Baranek postury mężnej, co rogi miał jak szpady,

wpatrywał się w nich obu, szukając w oczach zwady.


Z początku nie pojmowali, że stoi przed nimi potwór,

co ślepia ma czerwone, jak wulkaniczny otwór.


Sapie i dyszy z mozołem, do ataku pozycję przyjmując,

niczym byk na hiszpańskiej korridzie, lecz jeszcze nie atakując.


Dopiero teraz tą sytuację pojmując, dwaj bohaterowie waleczni,

od stwora się obróciwszy, uciekli jak trenera Bolta podopieczni.


Bestia za nimi pognała, w wojennym iście zapale,

kopyt swych szybkością, ludziom nie ulegając wcale.


Kret w inteligencji przebłysku, wyciągnął z torby jedzenia ostatki,

i rzucił baranowi złemu, by ten zaprzestał chęci jatki.


Pomiot się wtem zatrzymał, i gdy obaczył kanapkę z serem,

rozpoczął wraz swą ucztę, z widocznym na pysku weselem.


A dwoje naszych gladiatorów, co jeszcze niedawno na noże walczyli,

teraz prawie z radości, się nie przytulili.


Lecz poprzestali na decyzji, bo myśl ta ohydą ich tak napawała,

że gdy wrócą już do domu, pójdą na browara.


GreyCat:


A już zupełnie poza konkursem i na zakończenie - praca samego Kreta.



27 komentarzy:

  1. ...co ja przeczytałam ._.
    Pani Revv, ja bym prosiła na przyszłość bez spacji w moim nicku ;__;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :D
      No, pani Revv, muszę się przy następnej okazji bardziej postarać, żeby przebić historię z kucykami >D

      Usuń
  2. Revv jako Daenerys... :O Muszę to narysować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że idea się podoba :D
      Nie zapomnij o jej trzech Pierogach :)

      Usuń
    2. Co to za Daenerys bez cycków? :D

      Usuń
    3. Pierogi są ważniejsze od cycków! :P

      Usuń
    4. Cycki są ważniejsze od pierogów!

      FTFY

      Usuń
    5. Dalej czekam, by to zobaczyć ^^

      Usuń
    6. Też bym chciała siebie jako Daenerys!

      Usuń
    7. I się doczekałem. Dzięki, Indah, epickie!

      Usuń
    8. Ha, szach mat! http://niebiijmnie.blogspot.com/2014/08/raaveesi.html doczekaliście się :)

      Usuń
  3. po mojemu w łańcuchu pokarmowym to raczej wygrywa Ilona z chaty wuja freda.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gruz jest najniższą warstwą społeczną. To taki internetowy nawóz, który zjadają wielkie, tłuste larwy, zanim staną się pierogami.

      PS. Zapomniałem dodać "SPOILER ALERT" dla tych, którzy jeszcze nie odkryli, jak powstają pierogi ;/

      Usuń
  4. nie chce mi się tyle czytać xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokąd zmierza ten świat...

      Usuń
    2. Mi też nie chce się tyle czytać a jestem po filologii polskiej. Wszystko zależy od tego, czy tekst jest warty czytania ;)

      Usuń
    3. Myślę, że to możesz ocenić dopiero po fakcie. ; )

      Usuń
  5. Opowiadanie i Człowiek cebula mnie rozwaliły :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestes ru ru ru rurkowcem, więc cię zabieram :D

    OdpowiedzUsuń
  7. W sumie to dość przaśne. Kuc, na którego bloga zajzalem, jest takim chłopcem w ciele doroslego. Smutne. Cała akcja obniżyła poziom tego bloga i nie wiem czy na niego wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak bardzo nieaktualizowany blog...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bardzo obrona na studiach.

      Usuń
    2. O rany! Revv żyje!
      Tak bardzo radość.

      Usuń
    3. Żyję, niedługo będzie aktualizacja! : )

      Usuń