czwartek, 18 grudnia 2014

111. Rocznica



Pierwszy komiks rysowany moim nowym Intuosem. Każda postawiona kreska była dla mnie przygodą życia.


***

Przypominam o kalendarzach na allegro, bo to ostatnia chwila, żeby doszły przed świętami! http://allegro.pl/kartki-z-datami-2015-i4872029077.html

czwartek, 20 listopada 2014

110. Wogólowe fotostory

Dzisiaj wpis raczej w formie ciekawostki. Jestem zakochana w pluszowych wogólach, które uszyła Pracownia Wiewiur (http://pracowniawiewiur.blogspot.com/). Jeden z nich ma złośliwy grymas, a drugi uśmiechniętą mordkę. Nie należą do mnie, ale pewnego dnia zobaczyłam na facebooku fotohistoryjkę (rodem z Bravo, jeśli ktoś jeszcze pamięta stare trendy).



A kiedy umierałam z rozczulenia zobaczyłam ciąg dalszy.


A kiedy już umarłam od uroku wogólich paputków w górze zobaczyłam to:




***

A tak w ogóle mam na podorędziu wydrukowane kalendarze, w Gindie (http://gindie.pl/) te kalendarze również można zamawiać na bieżąco - więc polecam gorąco, bo bawimy się w profesjonalną sprzedaż w tym roku jak widać. : D


poniedziałek, 3 listopada 2014

109. Bot

Jeśli przeglądacie mojego fanpejdża (https://www.facebook.com/pages/Tak-bardzo-%C5%BAle/124506570998996) kojarzycie pewnie spam, jaki otrzymałam od bota - który ku mojej radości próbował ułożyć zdania w języku polskim. Otrzymaliśmy dzięki temu tekst, którego nie powstydziłaby się sama Coma, a ja odgrażałam się, że go zilustruję. No i nadszedł ten dzień:




***

A tak w ogóle to całkiem niedawno byłam w Sosnowcu na Porytkonie. Póki co chwaliłam tutaj wszystkie konwenty, na których zdarzyło mi się być - i to nie dla zasady, tylko z faktycznego podziwu.  Porytkon niestety zepsuje mi statystyki.
Zaczęło się od tego, że w ogóle nie odnaleziono mnie na liście twórców atrakcji (mimo że została przyjęta i uwzględniona w informatorze) a do tego zabrakło dla mnie identyfikatora. Po co drukować wystarczająca liczbę identów dla twórców, prawda? No ale to drobna bzdura, poszłam więc dalej.

Spotkałam się ze swoimi znajomymi na miejscu, a chwilę przed 19 udałam się do mojej sali. Rzutnik nie był niestety uruchomiony, ale z pomocą organizatora technicznego ogarnęliśmy to lekko spóźnieni. Niby mogę zaczynać, ale gdzie ołówki i kartki? Na pewno gdzieś tu są, przecież jeszcze kilka dni temu organizator mnie zapewniał o ogarnięciu materiałów, o które prosiłam... Okazało się jednak, że... nikt nie był za nie odpowiedzialny. A właściwie odpowiedzialność była przerzucana na randomowe osoby, co w praktyce pokazuje, że nikt tego w ogóle nie przemyślał. Wyglądało to, jakby moje warsztaty były w zasadzie problemem, a uczestnicy rysowali spontanicznie pożyczonymi długopisami, co na pewno nie jest najlepszym narzędziem do ćwiczeń.
W warsztatach uczestniczyło 7 osób, na co nie narzekam, bo gdyby przyszła jeszcze jedna, zabrakłoby długopisów.

Po swoich zajęciach wróciłam do domu. Straciłam pół dnia, nerwy i pieniądze na transport, bo zwrotów oczywiście nie ma. Organizatorzy Porytkonu już zapewniają, że następna edycja będzie robiona przez innych ludzi i zdają sobie sprawę z błędów. Życzę im wszystkiego dobrego, ale nie będę z tego powodu zakłamywać rzeczywistości - było słabo i nie dziwię się, że połowa atrakcji w ogóle się nie odbyła przy takim chaosie.

Z plusów - spotkałam Rynn i kupiłam sobie od niej wypaśny wisiorek.

***

Dawno nie dzieliłam się tutaj muzyką i myślę, że warto do tego wrócić, a to za sprawą znakomitej wokalistki jazzowej, Moniki Borzym. Jeszcze niedawno nie miałam pojęcia kim ona jest, teraz dodaję jej utwory do ulubionych na Spotify. ; ) Obczajcie, naprawdę coś niebanalnego.



poniedziałek, 29 września 2014

108. Informatycy, Copernikon i kalendarz

Na początku parę słów o trudach bycia w związku z informatykiem.



True story. Mój mężczyzna za to wydzwania po pizzeriach i zgłasza do działu IT uwagi związane z systemem zamówień.

***

Przydałoby się napisać parę słów o Copernikonie, który odbył się tydzień temu. Toruń jest przepiękny i zawsze cieszę się, kiedy mogę tu być, ale wizja ośmiogodzinnej, samotnej podróży zawsze jest dość przygnębiająca.

Sam konwent mocno dawał radę, a program był przeładowany ciekawymi panelami. Ja kręciłam się po post-apokaliptycznych prelekcjach, gdzie prowadzący chyba lepiej od wszystkich lekarzy tego świata namówił mnie na dbanie o zdrowie. Po wybuchu apokalipsy przecież nie będzie już takiej możliwości! ; ) Odhaczyłam też panele muzyczne, o Doctorze Who (gdzie wodziłam zachwyconym wzrokiem po przebierańcach) czy komiksowe. Po raz pierwszy w życiu zagrałam w iGranie z Gruzem i muszę przyznać, że nie mogę się doczekać kiedy przyjdzie w końcu mój egzemplarz. Na planszy jest sześciomiesięczny timeline. Zupełnie niepotrzebny, i tak najczęściej przed upływem czterech miesięcy gracze umierają z głodu bądź z bezdomności. Niezmiernie podoba mi się idea śmierci z bezdomności.

Pewnego razu zagadał mnie jakiś człowiek, wyciągając Kartki z Datami i prosząc o autograf - ale nie byle jaki autograf. Poprosił mnie o pierogobobra, którego postarałam się jak najlepiej odwzorować z pamięci poniżej.
Sam Copernikon, coby tu dużo mówić, bardzo mi się podobał. Czasami jedynie niektóre panele miały zaklepane zdecydowanie zbyt małą salę jak na swoje potrzeby - tak jak prelka Doktorowa, której prowadzący zaprowadził nas na dwór, gdzie mogliśmy się w końcu wygodnie pomieścić. Tylko serce boli na myśl o odległości. A Toruń jest prześliczny, wbrew propagandzie mieszkańców Bydgoszczy. ; )

***

A swoją drogą na blogu jeszcze nie wspominałam o kalendarzu! Tworzenie ilustracji jest już na wykończeniu. To moja część rysunku z okazji Halloween, gdzie jestem przebrana za popuszczającego Wogóla (sami mnie o to poprosiliście na fanpage):

A tutaj okładka:


Przedsprzedaż jeszcze chwilę potrwa, kalendarze można zamówić tutaj: http://gindie.pl/sklep/kartki-z-datami-przedsprzedaz/ Z ręką na sercu polecam, dajemy z siebie wszystko!

środa, 10 września 2014

107. Wogóle

Inspiracja przyszła od cudownego Hyberbole and a Half, a dokładnie stąd: http://hyperboleandahalf.blogspot.com/2010/04/alot-is-better-than-you-at-everything.html Autorka z popularnego błędu w pisowni tworzyła potworka, co zmienia w zabawny sposób znaczenie zdań w którym ten błąd występuje.

Wczoraj rozmawiałam ze znajomym, który narzekał na swoje problemy z pisownią. Miał na co, aż mnie tknęło, kiedy zobaczyłam jego "wogóle". WOGÓLE. Przypomniałam mu więc o Alotach i zwróciłam uwagę, że wogóle również brzmią jak jakieś mistyczne kreatury. Zaczęliśmy wspólnie wymyślać przykłady dwuznacznych zdań:




Przy zdaniu "wogóle nie trzymają moczu" uznałam, że już wystarczy, a kolega przyznał, że już do końca życia będzie pamiętał o spacji i futrzastych potworkach.

I jeszcze korzystając z okazji - pamiętajmy, że w słowie "nieważne" nie wstawiamy spacji.

EDIT: Jednak narysowałam kolejną ilustrację.



***

Jeśli ktoś jeszcze nie wie - będę mówić rzeczy na Coperniconie w Toruniu, ślicznie zapraszam!

sobota, 9 sierpnia 2014

106. Woodstock 2014

No i kolejny Woodstock za mną. Przestał być dla mnie wyjazdem wakacyjnym, a zaczął być urlopem - ale ciągle jest świetnym odwykiem od komputera, przy którym na co dzień przesiaduję zbyt długo. 

Sam festiwal dla mnie nie wiąże się już z jakimiś większymi emocjami, ale w tym roku po raz pierwszy wybrałam się na przejażdżkę autostopem - i to było wyborne! Cała trasa zajęła mi i mojemu koledze 11h i składała się z pięciu podwózek. Jechałam nawet tirem! Na początku podróży bywało jednak drętwo:


Starałam się robić jakieś fotki coby mieć na pamiątkę i pewnie by się udało, gdyby nie to, że jestem w jakiś sposób niepełnosprawna. Jak można się domyślić, zakryłam paluchem tablicę z napisem "Kostrzyn". :<


Na miejscu co rusz działo się coś fajnego, a od początku wiedziałam, że będę chciała zrobić jakąś relację - więc postanowiłam sobie pomóc.


W całym festiwalu moich porażek udawało mi się chociaż odnaleźć przyzwoite toiki.


Rozbiliśmy sobie przyzwoity obóz w lesie, a jednym z naszych sąsiadów był koleś, którego ochrzciliśmy Człowiekiem - ASP. W zupełności zasłużył na ten przydomek - przywiózł ze sobą farbki, kredki, plastelinę i blok rysunkowy. W gruncie rzeczy miał w sobie dużo entuzjazmu i postanowiliśmy go uczcić przyklejając do drzewa jeden z jego obrazów.


Jak co roku oczywiście musiało się trafić oberwanie chmury, ale jako doświadczeni w bojach woodstockowicze i z tym daliśmy sobie radę.


Z powodu przeziębienia powróciłam jednak na tarczy dzień wcześniej niż planowałam, ale takie już moje szczęście. W tym miejscu również zdecydowanie chciałabym pozdrowić wszystkich czytelników, z którymi udało mi się spotkać na miejscu, byliście bardzo przyjemni w odbiorze! Do zobaczenia za rok. : )

Swoją drogą Kret też opisał swoją wersję wydarzeń. Trochę się napocił chłopak, więc niech chociaż ktoś go przeczyta, polecam: http://pastebin.com/CK1PtEhs#_=_

sobota, 26 lipca 2014

105. Animachina - minirelacja

Animachina to zdecydowanie jeden z moich ulubionych konwentów. Nie tylko dlatego, że mam tam tylko 20 minut pociągiem - ale również nie trzeba być mangowcem, żeby znaleźć tam dużo fajnych atrakcji dla siebie. No i mają burgery z Mad Micka! : P

Zaczęło się od tego, że pani w kasie wystawiła mi bilet do Katowic (czyli jakoś dalej) zamiast do Bytomia. Zapytałam się więc ciekawa, dlaczego aż do Katowic mi ten bilet wystawia? "Bo jest taniej". Jak się jedzie dalej to jest taniej. Nigdy do końca nie zrozumiem PKP.
W każdym razie jadąc pociągiem na fali moich osobistych paranoi zapytałam się jeszcze konduktora, czy następny przystanek to aby na pewno Bytom? Usłyszałam 'A CO TO PANIĄ INTERESUJE, PANI DO KATOWIC JEDZIE'. : D Człowiek aż bał się wcześniej wysiąść, te lifehacki są niebezpieczne. : D

Konwentowy dzień zaczęłam od panelu, którego prowadziłam z Ilonką z Chatolandii (http://chatolandia.pl/). Ot, takie rysownicze rady dla początkujących. Pewną świecką tradycją na moich panelach na Animachinie jest wizyta Dudula, który jest śmieszkiem poza kontrolą.




Artroom na takich konwentach jest przeważnie moim drugim domem, ale pod wieczór skusiłam się jeszcze na planszówkarnię. Akurat zaczynał się turniej Banga, którego bardzo lubię i w którym doszłam do finału. Był tam pan prowadzący, który tasował karty i zwracał uwagę na nadmierne piski.




Nie udało się nic wygrać, ale totalnie polecam Banga, bo ma do siebie, że dużo się dzieje, a przy tym nie upadają przyjaźnie.

Tyle relacji, we wtorek wyruszam w moją pierwszą w życiu podróż autostopem, po czym postaram się opowiedzieć jak się bawiłam na jednym z największych Festiwali Brudu. ; )

EDIT: Ach no tak, w relacjach konwentowych pokazuje się jeszcze swoje zakupy. Otóż ja nabyłam najlepszy kubek na świecie.


wtorek, 15 lipca 2014

104. Komiks gościnny: inżynierka



Komiks gościnny autorstwa Mnq. A od siebie dodam, że w najbliższy weekend widzimy się na Animachinie, a potem na Woodstocku. : )

środa, 9 lipca 2014

103. Pod prąd



Tablica na fejsie tablicy na fejsie nierówna, ale zawsze mam ubaw, kiedy najpierw widzę ścianę protestów, a dopiero potem czytam co ją spowodowało. ; )

środa, 25 czerwca 2014

102. Życie na krawędzi


***

Jak może wiecie, dość blisko mi do gramatycznego nazisty. Ostatnio w sieci widziałam sporo rysuneczków będących reakcją na cudze błędy - dlatego postanowiłam zrobić też swoją wersję. Można infoanarchizować, częstujcie się.


***

I z ogłoszeń parafialnych, będę na najbliższej Animachinie! : ) Razem z Ilonką poprowadzimy całkiem długi panel rysunkowy i już z tego miejsca mogę was na niego ślicznie zaprosić. Szykuje się masa fajnych paneli również dla niemangowych ludzi, a szczegóły możecie znaleźć na stronie konwentu: http://animachina.pl/

wtorek, 3 czerwca 2014

101. Bieganie


Ostatnio skończyłam interwały i potrafię biec ciurkiem przez 30 minut - a taka okazja jest wystarczająca, żeby zrobić odcinek o bieganiu. ; )

***


***

Z innej beczki - sypnęliście groszem i dobiliście do progu z moją figurką w iGraniu z Gruzem: http://polakpotrafi.pl/projekt/igranie-z-gruzem W związku z tym chcę powiedzieć, że ślicznie dziękuję! Załączam też ostateczny model małej Revvki:


piątek, 16 maja 2014

100. Planszówka



Może już słyszeliście o tym, że Ilonka z Chatolandii (http://chatolandia.pl/) wymyśliła planszówkę o nazwie iGranie z gruzem. Trochę tam pomagałam, więc w podzięce dołączą figurkę z taką Revvką, jak tylko postaracie się ze ściepą narodową. Ściepa odbywa się pod linkiem http://polakpotrafi.pl/projekt/igranie-z-gruzem i nie ukrywamy, że byśmy się bardzo cieszyli, jakby się udało! Na szczęście póki co idzie ślicznie, muszę przyznać. : )

czwartek, 24 kwietnia 2014

piątek, 11 kwietnia 2014

98. Dokładność



Zaczęłam przeglądać sobie prace sprzed roku, dwóch i borzesosnowy, jakie krzywe kreski, brzydkie linearty, czemu nikt nie mówił wtedy na mnie Kobieta - Brzydki Lineart?

***

Dla niefejszących - zrobiłam też koszulkowy nadruk z Kretem, a właściwie z inżynierem Kretem!


Można dorwać tutaj: http://www.koszulka.tv/product/trust-me-i-039-m-an-engineer-meska-954.html

wtorek, 1 kwietnia 2014

97. Problem


Ostatnio bardzo śmieszą mnie żarty z mojego niskiego wzrostu.

***

Ej, bo zrobiłam nową koszulinę! Jest pod linkiem http://www.koszulka.tv/product/trust-me-i-039-m-an-enginner-908.html Poniżej moje fatalne zdjęcie, bo ja zawsze robię fatalne zdjęcia:


Co jeszcze, jak zajrzycie do sklepiku to zobaczycie, że mamy też kubki. Nie ma jeszcze real foto, ale będą. W sklepie Dema można sobie zobaczyć, że to jakoś wygląda i nie jest oszukane. Dochód ze sprzedaży wydam na niskokaloryczny węgiel.

***

A pamiętacie, jak milion lat temu wrzucałam zdjęcie mojego małego kotka, Kefirka? Bydlę mi urosło.


czwartek, 13 marca 2014

96. Powrócił blog marnotrawny

Chyba należy wam się słówko wyjaśnienia, skąd wzięła się trzymiesięczna przerwa w rysowaniu czegokolwiek i gdziekolwiek. Byłam sobie o dobrym zdrowiu, ale z masą obowiązków, która na szczęście zaowocowała zdobyciem tytułu inżyniera! : ) To oczywiście wiązało się z narysowaniem grafiki okazjonalnej, którą może widzieliście już na fanpage:


Strasznie mi się podoba ta mordka, może kiedyś zacznę rysować komiksy w takiej stylówie.

A skoro już zmartwychwstałam, zaczynam po staremu brać się za zlecenia i wszelkie bazgroły w czynie społecznym i ku pokrzepieniu serc. Jako połowiczny wykształciuch, który już w zasadzie zakończył edukację, zamierzam po staremu aktualizować wszystkie moje miejsca w sieci, więc stay tuned!

***

Wykształcenie wykształceniem, ale wzrostu mi nie przybyło...